Dwa pierwsze razy w jeden dzień ;)

W kwietniu dużo pojeździliśmy w samopas. Albo ja nie mogłam, albo różnego rodzaju katastrofy pogodowe krzyżowały nam plany treningowe. Dziś się w końcu udało i pogoda w miarę dopisała. Ponadto odkryłam do tej pory skrzętnie ukrywany talent trenerki do jednoczesnego prowadzenia treningu i nagrywania filmu. Coś czuję, że od tego momentu odnotuję gwałtowny wzrost ilości plików filmowych na moim dysku!

Trochę się działo. Próbowaliśmy dziś po raz pierwszy robić ustępowania w galopie. No nie poszło rewelacyjnie. W prawo jeszcze ujdzie, ale w lewo bezszał totalny. Ja bym chciała, żeby od razu było super. Chyba już zapomniałam ile się z kłusem namęczyliśmy zanim zaskoczyło... ;)




Robiliśmy po kilka kroków ciągów w stępie. Na chwilę obecną to raczej jest wyrób ciągopodobny w lewo, a w prawo to nawet wcale do ciągu nie podobny . Pewnie znów bym chciała, żeby od razu było super.



Na koniec pierwsze ever trawersy w kłusie. O i tu mogę powiedzieć, że jak na pierwszy raz to poszło dobrze. Na tyle dobrze, że nawet ja jestem zadowolona. A to rzadkość ;)


Po obejrzeniu filmów stwierdzam, że jednak siodło jest do poprawki, bo nie podoba mi się tył siodła. Lekko pracuje w kłusie. Jak na zawołanie dowiedziałam się, że Kostrzewa znów działa i jeździ po stajniach. Czyli hurra! jest pasowacz w Warszawie. Mam nadzieję, że zechce mu się do Serocka dojechać. Dowiem się w poniedziałek ile taka impreza będzie mnie kosztować.

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty