Księżniczka na ziarnku grochu

Mamy z Dodzikiem przerwę techniczną, która już nam się drugi tydzień przeciąga. Otóż rudy zwierz ostatnio się popsuł, usztywnił, zaczął wypadać łopatką, walić z zadu, a na ostatnim treningu odmówił ruchu do przodu, co u niego jest niespotykane. Dzień po treningu pojawiła się delikatna bolesność pleców, więc wcierka i lonża. Na lonży również odmówił ruchu i na nic było świstanie batem po dupie. Bardzo mnie to zmartwiło, ponieważ nawet podczas poprzedniego epizodu plecowego nie był aż taki.

Koń został wysłany na L4 z wcierkami rozgrzewającymi i pracą na lonży. W międzyczasie umówiłam pana Kostrzewę na korektę siodła co i tak miałam robić w najbliższym czasie oraz Magdę Saracyn na masaż, a także przyszłościowo kupiłam żel amortyzujący pod siodło, do którego już jakiś czas się przymierzałam, ale zawsze były pilniejsze wydatki.

Przyznam, że bałam się wizyty Magdy Saracyn i tego co powie i znajdzie w moim nie najmłodszym już koniu. Otóż królewiczowi właściwie nic nie dolega. Żadnych usztywnień poza normę (każdy ma coś, gdzieś), wygimnastykowany i rozciągnięty równo na obie strony. Bolesność pleców jest minimalna, nic wielkiego się jeszcze nie zadziało. Potwierdziła, że siodło do korekty, ale nie ma tragedii i nie widzi powodu do histerii i tego, aby konia z pracy wyłączać. Ot księżniczka na ziarnku grochu. Symulant i oszust. Jeździć, lać i patrzeć czy równo puchnie.

Z tym jeżdżeniem to się jednak jeszcze wstrzymam do jutra, póki siodło nie będzie gotowe. A potem złomoczę rudą dupę bez wyrzutów sumienia ;)


Komentarze

  1. Oj, też znam ten ból. Koń spadł z mięśni i siodło do przeróbki heh.Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest z tymi końmi, zawsze coś ;) Najlepszego w Nowym Roku dla Was!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty