Konik na wypasie

W połowie maja rozpoczęliśmy długo wyczekiwany sezon pastwiskowy. Wielkie wypuszczenie na łąkę odbyło się na tydzień przed zawodami. Długo biłam się z myślami czy puszczać Jego Podłość do stada i ryzykować uraz, który uniemożliwi nam start czy przetrzymać drania jeszcze tydzień. Ostatecznie wypuszczenie koni w piatek po południu przebiegło nadzwyczaj spokojnie, więc zaryzykowałam. O dziwo pasł się kulturalnie na uboczu, z dala od wszelkich bójek. I tak było cały weekend. Pilnowałam go od rana do wieczora. W końcu doszłam do wniosku, ze w wieku lat 18 poszedł po rozum do głowy i trzyma się z dala od kłopotów. Po 3 dniach w stadzie nie miał nawet ryski, pasł się kulturalnie lekko na uboczu i nie ruszały do nawet dzikie galopady młodzieży. Jak się okazało to była tylko pokazówka... Jak tylko pańcia przestała patrzeć, cóż... We wtorek już dumnie nosił na ciele ślady licznych starć. Na szczęście jedynie powierzchowne.

Przebolałam, że pojechałam na zawody na poobdzieranym koniu. Warto było, bo łąka mu bardzo dobrze robi na głowę :)




Komentarze

  1. Dzień dobry! Mam wrażenie, że widziałam Dodka na żywo:) Byłam zobaczyć stajnię po tak pozytywnym opisie. Naprawdę warto tu przeprowadzić zwierza? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wykluczone, że tak było. Wtedy pauzowaliśmy świeżo po ropie i sprawdzałam go na lonży w hali o ile to Ty byłaś w tym czasie oglądać stajnię ;) Ja osobiście po roku jestem nadal zadowolona, a Dodek dobrze się tam czuje.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty