Czarna seria

Około 1,5 miesiąca temu Dodek zaczął znaczyć. Oczywiście nosił ślady bojowe na ciele, więc z góry założyłam, że to efekt łąkowych starć. Niestety kulawizna się nasiliła.

Pierwsza wizyta weterynarza. Noga czysta, stan podgorączkowy, w badaniu czułkami nic, znieczulenia nic nie wykazały. Postawiliśmy jednak na ropę i założyliśmy opatrunek. Dwa dni później koń zaczął gorączkować i przestał jeść, skakał na 3 nogach. Przyjechał weterynarz. W badaniu czułkami ponownie nic, ale ewidentnie ropa. Łatwo nie było, ale udało się ją zlokalizować i ewakuować. Zostawiliśmy ujście, jednak mimo tego ropa wyszła jeszcze w 3 innych miejscach m. in rozwalając obie piętki. Po tygodniu wizyta kowala. Kowal się złapał za głowę, a jego komentarz na temat stanu kopyta składał się z samych przekleństw... Nie dawał nam zbyt wielkich nadziei na szybki powrót do jeździectwa, no ale rozczynił na ile się dało kazał nie tracić nadziei ;). Minął kolejny tydzień, a koń jak macał tak macał dalej. Wciąż miałam nadzieję na start na koniec lipca, więc zapadła decyzja o podkuciu na wkładki. Koń wrócił do pracy. 

Kilka dni później po jeździe pojawiły się objawy kolkowe. Rozeszło się po 20 min i nic więcej się nie wydarzyło. Mi od razu zapaliła się czerwona lampka - wrzody! Koń łyka, niezbyt rozsądnie żywiony w młodości, okresowe spadki formy i wagi, ciężki do odkarmienia. I tak się biłam z myślami o gastroskopii. 

Trzy dni później w sobotę postanowiłam dla rozluźnienia pojechać do lasu. Nie dość, że wróciłam bez podkowy... po terenie znów pojawiły się objawy bólowe... Mniej nasilone, szybciej przeszło. No i decyzja o gastroskopii zapadła. Wizja wyjazdu na zawody ostatecznie umarła.

Przeżyliśmy głodówkę i gastroskopię. Dodek wrzodów nie ma. Zrobiłam badanie krwi. Wyniki niemal idealne - okaz zdrowia. Jedyne co to podwyższone eozynofile. Czekamy na badanie kału, może jednak pasożyty? Bo jak nie pasożyty to ja już nie wiem co... Może powinnam się na głowę leczyć? Ja na złość od gastroskopii objawów bólowych nie było, a koń pracuje jak złoto! Żeby było śmieszniej to w międzyczasie była u nas również Magda Saracyn na umówionym wcześniej masażu i orzekła, że Dodek jest w najlepszej formie od 3 lat! I jak nigdy nie było żadnych zastrzeżeń do pleców, siodło leży idealnie. 

Komentarze

Popularne posty